Rolex 24 at Daytona za mną

Wprawdzie od wyścigu w Daytonie minęły już prawie 2 tygodnie, to jego skutki odczuwam nawet do dziś. Był to zdecydowanie najbardziej wyczerpujący start w mojej karierze! W przeciągu 40 godzin spałem zaledwie 2, więc możecie sobie wyobrazić moje zmęczenie. Dodatkowo byłem nieźle poobijany, bo jazdy było naprawdę dużo, a w samochodzie brak raczej luksusów ;)

Mimo wszystko jestem bardzo zadowolony, że wziąłem udział w wyścigu 24-godzinnym (pierwszym, ale mam nadzieję, że nie ostatnim w mojej karierze :)) i że pokazaliśmy się z dobrej strony. Było dużo emocji, ale i sporo pecha :/ Zaczęło się od dyskwalifikacji po kwalifikacjach, później było prowadzenie w wyścigu, znów niefortunna utrata 2 okrążeń i kolejne prowadzenie, a na koniec awaria! Wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie, ale tak to już jest w tak długim wyścigu. Najważniejsze, że team był ze mnie zadowolony, a Polonia mieszkająca w USA usłyszała o kierowcy VERVA Racing Team :)

Jeśli chodzi o awarię, to po 18 godzinach i przy prędkości około 290 km/h w łuku, wystrzeliło mi przednie lewe zawieszenie. Na szczęście udało mi się opanować samochód i zjechać do boksu. Po jakiejś godzinie wróciliśmy na tor, ale w samochodzie były wibracje, więc dalsza jazda była bez sensu. Mieliśmy bardzo dużą szansę na zwycięstwo, biorąc pod uwagę, że przy spokojnej jeździe i oszczędzaniu samochodu na ostatnie dwie godziny wykręciliśmy najszybsze kółko w historii Daytony w klasie GT! Oczywiście jest mi z powodu awarii i odpadnięcia z wyścigu smutno, ale nie załamuję się, bo taki jest motosport. Następnym razem będzie na pewno lepiej :)

Teraz pozostają mi przygotowania do następnego sezonu, czyli bieganie, siłownia i tenis :)

Kuba

Powrót do strony głównej

4 odpowiedzi na „Rolex 24 at Daytona za mną

  1. Asia pisze:

    Gratulacje!!! Pokazaliście ogromny talent. Podium było gwarantowane, ba, zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki. Ta awaria myślę, że załamała wszystkich kibiców, ale najważniejsze, że pokazaliście, że jesteście rewelacyjni w tym co robicie i stanowicie ogromną konkurencję dla reszty stawki. Mam nadzieję, że w tym sezonie wyścigowym też będziesz „najgroźniejszym” rywalem i poprawisz dotychczasowy końcowy wynik:) Miło byłoby Cię zobaczyć w każdym wyścigu na podium:)

    Wracając do wyścigu jeszcze – dobrze, że nie nabawiłeś się jakieś większej kontuzji przy tej awarii i opanowałeś auto, ale stracha napędziłeś kibicom. A raczej samochód go napędził. W każdym razie kibicie pewnie jeszcze bardziej załamaliby się, gdyby coś Ci stało. Widocznie jesteś w „czepku urodzony”:) Co nas bardzo cieszy.

    Pogoda rewelacyjna do biegania (wiem po sobie, bo już sprawdziłam:)). Także polecam bieganie na świeżym powietrzu, a nie na bieżni.

    Życzę udanych przygotowań do sezonu, samego sezonu i samych sukcesów!

    Pozdrawiam

  2. Wojtek pisze:

    Kiedy w końcu Kuba powiesz co i jak w tym roku ? Sezony startują za ponad miesiąc a u Ciebie nic nie wiadomo :)

  3. Paulina pisze:

    Strasznie mi cie szkoda :( No ale cóż, porażki wzmacniają i wiem co mówię ;) Ale stracha można było się niezłego najeść. Aż boję się pomyśleć co by było jak byś tego samochodu nie opanował. Grrr.
    Na całe szczęście nic ci się nie stało i jesteś cały :)
    Następnym razem na pewno będzie lepiej i będziemy ci na pewno kibicować.
    Pozdr

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>